Posts Feed
Comments Feed

Niezapomniane czartery

Dokładnie 3 lata temu mój Paweł zaczął zachowywać się zupełnie inaczej niż dotychczas, nie potrafiłam odgadnąć co się dzieje, co budziło we mnie niepewność. Wracał do domu, wykonywał telefony potajemnie chowając się do drugiego pokoju, mało opowiadał co się dzieje u niego w pracy. Miałam wrażenie jakby oddalał się ode mnie, coraz rzadziej mówił mi, że mnie kocha. Zaczęłam podejrzewać, że mnie zdradza. Przez jakiś czas próbowałam wyciągnąć coś od niego, ale nadaremnie, w końcu zawzięłam się w sobie i obłożyłam skorupką, stwierdziłam, że co ma być to będzie. Przestałam pytać co u niego i skarżyć się, że oddala się ode mnie. W końcu, któregoś dnia wpadł cały zesztywniały do domu i powiedział „pakuj się”- myślałam, że to już koniec, że w końcu pękł i chce się rozstać, a ja mam zaraz zabrać wszystkie swoje rzeczy i się wynieść. Rozpłakałam się, a on zdziwiony dopowiedział „wyjeżdżamy na weekend i o nic nie pytaj”. Byłam w szoku to nie mój Paweł, ale spakowałam się pełna radości, że słowo „pakuj” nie oznaczało niczego złego. W pewnym momencie Paweł w samochodzie zawiązał mi oczy i kazał nie podglądać. Słyszałam hałasy, wodę, szum wiatru, szłam po jakiś drewnianych belkach. Paweł złapał mnie na ręce i przeniósł gdzieś gdzie bardzo kołysało. W chwili, gdy rozwiązał mi opaskę z oczu ujrzałam że jesteśmy na środku jeziora, a moje nogi stąpają po pokładzie jachtu. Nic nie rozumiała, dlaczego ta niespodzianka?? Paweł zabronił mi zadawać pytań, więc milczałam. Byłam pod wrażeniem, piękne miejsce, jacht tak ekskluzywny, że czułam się jak księżniczka w zamku. Dookoła lasy, zachody słońca, można było się rozpłynąć i zapomnieć że w ogóle istniejemy. Zacumowaliśmy na jakiejś wyspie, tam mój ukochany zorganizował kolacje, tylko we dwoje, jacht, przybrany był w kolorowe lampki, więc nawet w nocy było jasno i magicznie, spędziliśmy niesamowitą noc przy lampce czerwonego wina, tuląc się do siebie i podziwiając jasne gwiazdy na niebie. Nad rankiem Paweł zabrał mnie na szybką przejażdżkę, którą także umożliwiają czartery jachtu, gdzie czułam się jak małe dziecko bawiące się w wilka morskiego, a wieczorem Paweł znów stał się tajemniczy. Zacumowaliśmy gdzieś na środku mazurskiego jeziora, bo dowiedziałam się że jesteśmy na Mazurach, Paweł usiadł ze mną na pokładzie jachtu i nagle nie wiadomo skąd pojawiły się inne oświetlone jachty, z których strzelały fajerwerki a ludzie na pokładach strzelali z szampanów, Paweł uklęknął przede mną i zapytał czy zostanę jego żoną. Zamurowało mnie, cały ten widok, te jachty, fajerwerki, jak w bajce. Oczywiście powiedziałam tak,  nadal nie mogąc wyjść z podziwu. Okazało się, że Paweł jakieś 3 tygodnie wcześniej usłyszał w pracy od kumpla, że na Mazurach jest nowa atrakcja czarter jachtów, a organizatorzy są bardzo kreatywni i potrafią zorganizować coś ponad wynajem danych modeli jachtów, Paweł jeździł tu na Mazury co kilka dni by ustalić szczegóły, te inne jachty z fajerwerkami to byli i pracownicy i inni goście, którym pomysł Pawła tak się spodobał, że chcieli wziąść w nim udział. Dla mnie czarter jachtów to pamiątka na całe życie. Organizacja, krajobraz i jachty na których poczułam się jak księżniczka, sprawiły że ciągnę teraz mojego ukochanego co roku  na Mazury i za każdym razem widzimy na swoich twarzach ten specyficzny uśmiech, wybierając ten sam model jachtu.

No Comments »

Comments are closed.