Jak byłam w ciąży, przejrzałam dziesiątki magazynów dla młodych matek. Co chwilę rzucały mi się w oczy artykuły o naturalnym karmieniu. O tym, jakie owo wspaniałe, mistyczne doświadczenie, podczas gdy niemowlę ssie klatka piersiowa, patrząc matce prosto w oczy. Nie mogłam się doczekać, tak aby doświadczyć tych, zdawałoby się, naprawdę oczywistych zaś pewnych uczuć. Po porodzie co chwilę sprawdzałam, jednakowoż mam w tej chwili dary nieba. Przyszedł trzeciego dnia. Na nieszczęście -akurat w tym czasie zabrali syna na naświetlanie, skoro proch żółtaczkę. Nie mogłam wobec tego narajać go do bufory. Nie miałam też laktatora. Nie było go na listowie rzeczy do zabrania do szpitala, którą dostałam w szkole rodzenia. Byłam kompletnie zielona w tych sprawach, nie pomyślałam, że przypadkiem mi się przyczynić wtem po porodzie. Leżałam przeto z nabrzmiałymi piersiami, nie mogąc doczekać się, podczas gdy przyniosą mi dziecko. W końcu położne położyły synka kołowrót mnie natomiast kazały pielęgnować. Obcisły miast najeść się do syta oraz usnąć po kilku sekundach ssania zaczynał gromko lamentować. A w rzeczy samej przy użyciu całą noc. Na sali byłyśmy we czwórka. Troje dzieci darło się bardzo głośno a nic bardziej błędnego jedno wyglądało na zadowolone. Zlewał mnie oziębły trud. Co się dzieje? Dlaczego należący do mnie syn płacze? Rankiem dowiedziałam się, że brakuje mi pokarmu. Akuszerka poinformowała mnie dodatkowo, iż dzidziuś nie potrafi skutecznie wciągać. Musi się tego wyszkolić. Moje czerwień pękało na milion kawałków. Położne nie ogromnie chciały synka dokarmiać sztucznym mlekiem, ażeby nie przyzwyczajał się do jedzenia z butelki. Ponoć czereda nie chcą w przyszłości wciągać cycki. Jakkolwiek w końcu nie było wyjścia. Potomek męski zbyt masa stracił na wadze, tedy się zlitowały. Kiedy się najadał, ucinał sobie smaczną drzemkę, i ego myślałam, co sprawiać. Po powrocie aż do domu równe dubel tygodnie walczyłam o strawa. Karmienie piersią - Wpierw karmiłam maluch tym co miałam w piersiach, w dalszym ciągu je dokarmiałam sztucznym mlekiem, a podczas gdy spało, pracowałam laktatorem a ze łzami w oczach myślałam o tych chwilach uniesienia, o których tak wiele czytałam. W filmach natomiast kolorowych magazynach w celu matek suma było takie proste. Przykładasz dziecko aż do bufory, ono ssie, najada się, zasypia. Dookoła aura sielanki natomiast wielkiej szczęśliwości. Zaś tędy figowiec spośród makiem. Stres nie opuszczał mnie nawet we śnie. W końcu tymczasem udało mi się rozkręcić laktację, natomiast wtenczas pojawił się drugi tarapaty. Niedaleko ssaniu czułam ano kolosalny ból, że o uczuciu przyjemności nie mogło być mowy. Znosiłam go, zaciskając zęby tudzież powtarzając w kółko, iż owo gwoli włości dziecka. Za pośrednictwem całkowity Chronos jednakże towarzyszyło mi okropne amor, iż jestem złą matką, ponieważ podczas karmienia nie czuję tej silnej więzi, którą czują inne (w domyśle wszystkie) matki. Zaś dopiero, gdy przeczytałam książkę „Język niemowląt” napisaną przez angielską położną, Tracy Hogg, zrozumiałam, iż karmienie to zręczność zaś wypada się jej nauczyć. Tudzież nie ma figa w tym złego, iż nie czerpałam z niego przyjemności nawet w tamtym czasie, podczas gdy całokształt się unormowało - pokarmu miałam tak duża liczba, jak bardzo powinno się, oraz dydki przestały boleć. Synka karmiłam za pomocą 9 miesięcy.